Sześć dekad doświadczenia.
Jedna rodzinna historia.

Historia rodziny, w której wartości przekazywane są z pokolenia na pokolenie
i nie zmieniają się mimo upływu czasu.
OD 1966 ROKU

Sześć dekad doświadczenia.
Jedna rodzinna historia.

Historia rodziny, w której wartości przekazywane są z pokolenia na pokolenie
i nie zmieniają się mimo upływu czasu.
OD 1966 ROKU

Chwile, które łączą.

Przez 60 lat nasze ciastka trafiały do domów, gdzie toczyło się prawdziwe życie. To przy kuchennym stole, między porannym pośpiechem, a spokojem wieczoru. Były świadkami rozmów, śmiechu, zarówno łez szczęścia jak i smutku… Czasem znalazły się
w centrum wydarzeń, a czasem gdzieś obok, jednak zawsze blisko i na wyciągnięcie ręki. Te chwile, wspólne i prawdziwe, od lat pozostają niezmienne w naszych wspomnieniach.

Dziś, w roku jubileuszowym, wracamy do nich z wdzięcznością. Do wszystkich momentów, w których byliśmy obecni. Do tych wyjątkowych i do tych zupełnie zwyczajnych. I z tą samą nadzieją patrzymy w przyszłość, gotowi towarzyszyć kolejnym historiom, które dopiero się wydarzą.

Sześć dekad pasji i rozwoju

Historia Tadeusza Gołębiewskiego, to historia konsekwentnego budowania jakości, odwagi w podejmowaniu decyzji i wizji, która wyprzedzała swoje czasy. Od niewielkiej działalności do nowoczesnej produkcji, od jednego obiektu do sieci Hotele Gołębiewski – to opowieść o determinacji, która przez lata napędzała rozwój i pozwoliła osiągnąć więcej, niż wydawało się możliwe.

Historia ta zaczęła się bardzo skromnie. Pierwszy zakład powstał przy rodzinnym domu na Lipinach. Własnoręcznie wyremontowany, ale wystarczający, by zacząć. Tadeusz Gołębiewski sam remontował i zdobywał maszyny, a firmę nazwał do pierwszych liter swojego imienia i nazwiska. Działał szybko, praktycznie i bez czekania na lepszy moment.

Pomysł był prosty. Sam wypiekał wafle, pakował je i rozwoził. Mieszał masę w przerobionej pralce Frani, a za samochód dostawczy służył mu rower z dospawanym koszem. Wkrótce w mieście zaczęto mówić o „waflach z Lipin”, na które z dnia na dzień było coraz większe zapotrzebowanie.

To był też moment, w którym Tadeusz Gołębiewski postawił kolejny krok i rozpoczął produkcję słonych paluszków. Pierwszych tego typu na polskim rynku. Rozwój nabrał tempa, a mała przydomowa komórka stała się już niewystarczająca, by pomieścić rozwijającą się produkcję.

W 1973 roku Tadeusz Gołębiewski kupił działkę przy ulicy Głowackiego w Wołominie. Rok później powstał tam dom wraz z zakładem produkcyjnym, w którym wkrótce pracowało już ponad sto osób. Paluszki zdobyły ogromną popularność, a ich twórca zyskał przydomek „Króla słonych paluszków”.

W krótkim czasie asortyment poszerzył się o kolejne produkty: ciepłe lody, andruty i czekoladowe figurki. Słodycze, które dla wielu były wtedy czymś zupełnie nowym. Zainteresowanie rosło  nieprzerwanie. Pod zakładem ustawiały się kolejki samochodów, a produkty trafiały już nie tylko do odbiorców w Polsce, ale również poza jej granice.

Tak wyglądały początki — intensywne i wymagające. A Tadeusz Gołębiewski z pomocą najbliższej rodziny, krok po kroku, budował coś znacznie większego…

Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte były dla Tago czasem ekspansji. Choć formalnie zakład nosił status rzemieślniczy, działał na skalę przypominającą przedsiębiorstwo państwowe. Zakład w Wołominie tętnił życiem, produkcja odbywała się na masową skalę. Firma działała jak dobrze naoliwiony mechanizm, a rosnące zainteresowanie już dawno przekroczyło granice Polski.

Siłą napędową tego wzrostu była konsekwentna strategia Tadeusza Gołębiewskiego, który postawił na jakość jako najważniejszy wyróżnik.

W czasach, gdy wiele firm produkowało według minimalnych standardów, Tago szło w przeciwnym kierunku. Inwestowano w wysokiej klasy surowce, sprowadzając z zagranicy lepsze kakao czy dodatki takie jak agar. Dzięki temu produkty wyróżniały się nie tylko smakiem, ale także wyglądem i zapachem, budując lojalność klientów i rozpoznawalność marki.

Rozwój firmy nie był jednak prosty. Każdy etap wymagał determinacji. Zdobycie surowców, utrzymanie ciągłości produkcji czy zwiększanie skali działalności wiązały się z codziennymi wyzwaniami. Mimo to Tago systematycznie się rozwijało, odpowiadając na rosnący popyt i rozszerzając swoją obecność na rynku, a produkty firmy były poszukiwane i cenione.

To właśnie w tych latach Tago zbudowało swoją reputację jako producenta, który nie idzie na kompromisy. Fundamentem tego sukcesu była wizja właściciela i konsekwencja w działaniu – dzięki nim niewielka firma przekształciła się w rozpoznawalną markę, gotową na dalszą ekspansję, mimo trudnych czasów dla prywatnych przedsiębiorców.

Pod koniec lat osiemdziesiątych Tago wkroczyło w przełomowy etap swojego rozwoju. Kluczowym krokiem był zakup pierwszej profesjonalnej linii produkcyjnej od jednego z wiodących światowych producentów maszyn. Była to naturalna konsekwencja rosnącego popytu i ambicji firmy, która chciała wyznaczać własne standardy.

Nowoczesna linia produkcyjna otworzyła przed Tago zupełnie nowe możliwości. Produkcja stała się bardziej wydajna, powtarzalna i jeszcze lepsza jakościowo. Jednak sama technologia nie była jedynym fundamentem tego sukcesu. Równolegle rozwijał się zespół – pracownicy zdobywali nowe umiejętności, uczyli się obsługi zaawansowanych maszyn i stali się jednym z najcenniejszych zasobów firmy.

Ogromną rolę odgrywało również wsparcie rodziny, które wzmacniało stabilność firmy i pozwalało podejmować kolejne odważne decyzje.

To właśnie w tym momencie, gdy Tago intensywnie i stabilnie się rozwijało, w Tadeuszu Gołebiewskim zaczęła kiełkować wizja wykraczająca daleko poza branżę spożywczą. Zainspirowany swoimi licznymi podróżami, marzył o stworzeniu w Polsce hoteli, które widział za granicą – miejsc, w których goście mogliby spędzać czas niezależnie od pogody, korzystając z restauracji, basenów i licznych atrakcji.

Niezwłocznie przystąpił do działania. Naturalnym wyborem lokalizacji pierwszego hotelu stały się Mazury – region, do którego miał szczególny sentyment i gdzie chętnie spędzał czas z rodziną. Ostatecznie decyzja padła na Mikołajki, a w 1989 roku ruszyły już pierwsze prace budowlane. Niespełna dwa lata później, bo w 1991 roku, nad jeziorem Tałty stanął pierwszy hotel przypominający pałac z bajki. Marmurowe podłogi, eleganckie żyrandole i przestronne wnętrza tworzyły atmosferę luksusu. Do dyspozycji gości oddano około 300 pokoi, a także rozbudowaną infrastrukturę: restauracje, baseny wewnętrzne i zewnętrzne, bary, sauny, jacuzzi oraz sale konferencyjne i bankietowe. Hotel szybko przyciągnął gości z Polski i zagranicy, a w połowie lat dziewięćdziesiątych stał się rozpoznawalnym miejscem zarówno dla rodzin, jak i dla biznesu.

Równolegle nie zwalniał rozwój Tago. Rosnąca skala produkcji sprawiła, że dotychczasowy zakład w Wołominie przestał wystarczać. Firma potrzebowała większej przestrzeni, nowoczesnej infrastruktury i możliwości dalszej rozbudowy. W odpowiedzi na te potrzeby Tadeusz Gołębiewski zakupił działkę w Ciemnem pod Radzyminem, gdzie w 1995 roku rozpoczęła się budowa nowego zakładu produkcyjnego.

Był to kolejny krok w przyszłość – potwierdzenie, że zarówno w branży spożywczej, jak i hotelarskiej, rozwój firmy opierał się na odważnych decyzjach i długofalowej wizji.

Druga połowa lat dziewięćdziesiątych i początek nowego tysiąclecia to czas niezwykle dynamicznego rozwoju zarówno Tago, jak i hotelowego imperium Tadeusza Gołębiewskiego. Rozpoczęte wcześniej inwestycje nabierały tempa, a wizja tworzenia nowoczesnych, kompleksowych obiektów wypoczynkowych zaczęła przyjmować coraz bardziej imponującą skalę.

Na zakupionej działce w Ciemnem powstał nowoczesny zakład, a firma w tym czasie dysponowała już trzema profesjonalnymi liniami produkcyjnymi, co pozwalało nie tylko zwiększać wolumen, ale również utrzymywać wysoką jakość wyrobów.

W tym samym czasie konsekwentnie rozwijała się druga gałąź działalności – hotelarstwo. Hotel w Mikołajkach był nieustannie rozwijany i rozbudowywany. To właśnie wtedy powstał kompleks Tropikana, który znacząco poszerzył ofertę obiektu. Co ciekawe, Tadeusz Gołębiewski nie ograniczał się jedynie do zarządzania inwestycją – angażował się osobiście w jej realizację, własnoręcznie produkując plastikowe rynny do zjeżdżalni. To podejście doskonale oddawało jego styl działania: praktyczny, zaangażowany i zorientowany na efekt.

W połowie lat dziewięćdziesiątych Tadeusz Gołębiewski zdecydował się na zakup niedokończonego hotelu w Białymstoku. Była to kolejna odważna inwestycja, wymagająca wizji i determinacji. Już w 1999 roku obiekt został ukończony i otwarty jako drugi Hotel Gołębiewski, szybko stając się jednym z najważniejszych punktów na mapie miasta, przyciągając zarówno turystów, jak i gości biznesowych z Polski i zza granicy.

Kolejnym krokiem w budowie hotelowego imperium był zakup niedokończonego ośrodka turystycznego w Wiśle. Podobnie jak wcześniej w Białymstoku, Tadeusz Gołębiewski dostrzegł w nim potencjał i pomimo piętrzących się problemów podczas budowy, przekształcił w nowoczesny i rozbudowany obiekt. I tak wiosną 2003 roku, trzeci Hotel Gołębiewski rozpoczął swoją działalność.

To właśnie te lata pokazują konsekwencję w realizacji długofalowej wizji Tadeusza Gołębiewskiego. Z jednej strony dynamicznie rozwijające się Tago, oparte na nowoczesnej produkcji i jakości, a z drugiej coraz śmielej budowane imperium hotelowe. Obie te ścieżki wzajemnie się wzmacniały, tworząc stabilny i imponujący fundament dla dalszego rozwoju,  który w kolejnych latach pozwolił marce Gołębiewski osiągnąć ogólnopolską rozpoznawalność i ugruntować swoją pozycję w dwóch zupełnie różnych, a jednocześnie doskonale uzupełniających się branżach.

Po latach dynamicznego rozwoju Tadeusz Gołębiewski nie zwalniał tempa. W 2005 roku zaczął myśleć o kolejnym hotelu, który miał być większy niż dotychczasowe inwestycje. Tym razem jego uwagę przyciągnął Karpacz, malowniczo położony u podnóża Karkonoszy. To właśnie tam, lecąc helikopterem z Wisły, dostrzegł miejsce o wyjątkowym potencjale – dużą, idealnie usytuowaną działkę, która miała stać się wkrótce fundamentem pięciogwiazdkowego hotelu.

Od początku była to wizja odważna. Jej realizacja nie była łatwa, a sama inwestycja wiązała się z wieloma wyzwaniami. Jednak determinacja i doświadczenie pozwoliły ruszyć z budową już w 2007 roku.

Prace trwały kilka lat, a ich efektem był imponujący obiekt, który otwarto w grudniu 2010 roku, tuż przed rozpoczęciem zimowego sezonu, kiedy Karpacz przyciąga tysiące turystów.

Hotel w Karpaczu od początku wyróżniał się skalą i kompleksowością. Nie było to tylko miejsce noclegowe, ale rozbudowana przestrzeń wypoczynku i rozrywki. Goście mieli do dyspozycji setki pokoi, eleganckie restauracje, liczne bary oraz bogatą strefę rekreacyjną. Jednym z jego najważniejszych elementów stał się kompleks wodny z basenami, zjeżdżalniami i przestrzenią relaksu, uzupełniony o sauny, jacuzzi i zaplecze SPA. Całość dopełniały sale konferencyjne i bankietowe, dzięki którym obiekt szybko stał się miejscem zarówno rodzinnego wypoczynku, jak i dużych wydarzeń biznesowych.

Równolegle rozwijało się Tago, które konsekwentnie wzmacniało swoją pozycję na rynku krajowym, jak i zagranicznym. Kluczowym momentem była rozbudowa zakładu w Ciemnem w 2012 roku. Inwestycja objęła zarówno powiększenie przestrzeni produkcyjnej, jak i biurowej, co pozwoliło jeszcze lepiej organizować procesy i przygotować firmę na nadchodzące wyzwania. Rozwój oparty na dwóch filarach – produkcji i hotelarstwie – jest możliwy i wręcz wzajemnie się napędza. Z jednej strony nowoczesne Tago, z drugiej coraz bardziej imponujące obiekty hotelowe. Razem stworzyły spójną całość, będącą efektem konsekwentnie realizowanej wizji i odwagi w sięganiu po więcej.

Tadeusz Gołębiewski często wracał myślami do swojego kolejnego projektu – budowy hotelu nad Bałtykiem. Widział ogromny potencjał polskiego wybrzeża i jednocześnie dostrzegał jego niewykorzystane możliwości. Uważał, że brakowało tam obiektu o skali, jakości i rozmachu, który mógłby konkurować ze światowymi kurortami. Obiektu, jakiego dotąd nad Bałtykiem nie było. W jego wizji miał to być największy hotel, jaki kiedykolwiek stworzył – symbol wizji i doświadczenia budowanego przez lata.

Po długich poszukiwaniach idealnej lokalizacji wybór padł na Pobierowo. W 2017 roku Tadeusz Gołębiewski zakupił tam działkę, widząc w niej przestrzeń dla wyjątkowego projektu.

Myślał o nim jak o imponującym statku, który zacumuje nad Bałtykiem. Już rok później, w 2018 roku, ruszyły pierwsze prace budowlane. Tadeusz Gołębiewski regularnie odwiedzał powstającą inwestycję, osobiście śledząc postępy i angażując się w jej rozwój.

W 2020 roku świat nagle się zatrzymał. Pandemia Covid miała ogromny wpływ na całą branżę hotelarską, obiekty praktycznie z dnia na dzień przestały funkcjonować, a budowa w Pobierowie napotkała poważne trudności. Był to czas niepewności, ale także moment zatrzymania, który Tadeusz Gołębiewski spędzał przede wszystkim z najbliższą rodziną.

Mimo wyzwań, jakie przyniosła pandemia, Tago nie przerwało swojej działalności. Zakład funkcjonował z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, a ciągłość produkcji stała się ważnym filarem stabilności w czasie, gdy hotele pozostawały zamknięte. Nie był to czas inwestycji, tylko koncentracji na utrzymaniu ciągłości działania, odpowiedzialności za pracowników i zabezpieczeniu fundamentów firmy na przyszłość.

Pod koniec pandemii świat stopniowo wracał do życia, a wraz z nim odżyły plany i inwestycje. Budowa w Pobierowie została wznowiona, postępowała jednak wolniej niż wcześniej, ale konsekwentnie posuwała się naprzód.

Nieoczekiwane odejście Tadeusza Gołębiewskiego w czerwcu 2022 roku było dla wszystkich bolesnym szokiem, ale jednocześnie pokazało siłę wartości, jakie po sobie pozostawił. Bo świat, który stworzył, nie mógł się zatrzymać. Hotele działały dalej, Tago produkowało kolejne ciastka. Zespoły, z którymi pracował przez lata, wróciły do codziennych obowiązków, bo tak ich nauczył: żeby w trudnym momencie nie panikować, tylko robić swoje.

I choć Tadeusza Gołębiewskiego nie ma już dziś z nami, to jego wizję z powodzeniem kontynuuje rodzina, rozwijając biznes w oparciu o te same, niezmienne od lat wartości. Marki Tago i Hotele Gołębiewski są częścią rodzinnego dziedzictwa jakim jest Gołębiewski Holding – nowoczesna organizacja, która łączy wieloletnie doświadczenie z odważnym spojrzeniem w przyszłość. To historia, która nie kończy się wraz z jednym pokoleniem, lecz dynamicznie rozwija się dalej, budując kolejne rozdziały oparte na pasji, wizji i konsekwencji.

Jubileuszowe historie

Historia, która zaczęła się od prostego pomysłu 

W 1966 roku w Wołominie powstał niewielki zakład produkujący wafle do lodów. Nikt wtedy nie przypuszczał, że to właśnie tam rozpoczyna się historia jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek w polskim cukiernictwie.

Tadeusz Gołębiewski: człowiek, który połączył smak i gościnność 

W historii Tago i Hoteli Gołębiewski nic nie jest przypadkiem. To konsekwencja myślenia i ciężkiej pracy jednego człowieka, Tadeusza Gołębiewskiego.

Ludzie, którzy tworzą markę 

Za każdą historią sukcesu stoją ludzie – ich decyzje, zaangażowanie i codzienna praca. W przypadku Tago i każdego Hotelu Gołębiewski, to właśnie oni są fundamentem, na którym przez lata budowano rozwój firmy. To dzięki nim wizja Tadeusza Gołębiewskiego mogła nabrać realnych kształtów.

Razem przeszliśmy długą drogę

Zmienialiśmy się wspólnie z Tobą. Nasze pierwsze logo, kolejne opakowania ciastek i nowe siedziby to etapy jednej historii — historii marki, która dojrzewała wraz ze swoimi odbiorcami. Spójrz, jak ta droga wyglądała i jak wiele przeszliśmy razem.

Jak zmieniały się opakowania Tago?

Jak zmieniało się logo Tago?

Jak zmieniały się siedziby Tago?